Oliwki nie było jakiś czas w przedszkolu. Pewnego dnia pojawiła się rano w szatni razem ze swoją babcią.
Zdziwiony Krzyś na widok koleżanki wypalił: - Co?! To ona żyje?!
- Bo... Oliwka była troszkę chora. I dlatego jej nie było... - odpowiedziała nieco zaszokowana i mocno speszona (albo całkiem odwrotnie) babcia Oliwki.
W porannym zamieszaniu nie zdążyła wytłumaczyć Krzysia jego babcia. A było to tak: - Co?! To ona żyje?! Krzyś zapożyczył z bajki o Królewnie Śnieżce. Tak zareagowała Zła Królowa na wieść, że łucznik jednak nie zgładził Śnieżki w lesie. Krzyś docenił aktorski kunszt Anny Dymnej, która czyta bajkę i słowa zdziwienia i oburzenia królowej głęboko zapadły mu w pamięć. I w końcu – w jego ocenie – nadarzyła się sposobność, by ich użyć…